Ostatnio tyle się dzieje.. ledwo nadążam z tym wszystkim, a im bliżej przeprowadzki tym bardziej mi się nie chce.. Na początku się cieszyłam i to bardzo, ogólnie dalej się cieszę, zawsze to jakieś nowe perspektywy, nowe wyzwania, nowe doświadczenie, no i najprzyjemniejsze chyba czyli: urządzanie nowego pokoju;D
ehh będę w Krakowie często, ale i tak coraz bardziej jest mi smutno, że zostawiam tu tyle bliskich mi osób, znajomych, przyjaciół, 23 lata mojej osobistej historii, a nawet pracę:(:( jeszcze nie wyjechałam, a już zaczynam za tym wszystkim tęsknić, już zaczyna mi się uruchamiać ogromny sentyment...:( z drugiej strony tym bardziej będę z chęcią tu powracać..:)
A pakowanie? szczerze mówiąc jeszcze nic nie tknęłam, nie mam czasu, a nawet jak mam to nie mam siły ani ochoty, chyba zostawię to na ostatni moment;P tylko cholera zachodzę w głowę, co ja zrobię z tymi wszystkimi bambetlami, gdzie ja to upcham.. chyba niedługo będę siedzieć w pokoju na kartonach..;D
Oby tylko to wszystko jakoś na dobre wyszło:) Ale wierzę w to gorąco.
1 komentarz:
E tam, dasz rade!! 100 km to nie 1200 :P
Prześlij komentarz